Wróć do poprzedniej strony

Kiedy rowerzysta na ulicy czuje się bezpiecznie? Wizyta w Kopenhadze

Administrator Serwisu
11.04.2018r.
0

Zamiast wzajemnej niechęci na linii piesi-rowerzyści-kierowcy i wiecznej irytacji- zielona rowerowa fala i wyraźnie odgraniczone od chodnika i jezdni drogi rowerowe. Tak rowerzystom żyje się w Kopenhadze. Nie domagamy się wyburzenia miejskich budynków i poszerzenia ulic, ale akurat te dwa rozwiązania wydają się interesujące.

Przywykliśmy już do namalowanych na wąskiej ulicy ścieżek rowerowych. Przywykliśmy nawet do ulic, gdzie tych ścieżek brak, a przy samym krawężniku asfalt zwija się w fale, które mogą nas wyrzucić prosto pod koła nadjeżdżającego samochodu.

Czasem dla odmiany droga rowerowa odcina kawałek chodnika. Piesi muszą iść gęsiego, a rowerzystę może zaskoczyć nagły zakręt, dzięki któremu uniknie wjazdu w wiatę przystankową. Trudno więc na rowerze przemieszczać się szybko, a zarazem bezpiecznie, zwłaszcza, jeśli otoczenie nie życzy niczego dobrego. Jednak- niewielkim kosztem – można.

Rowerowa zielona fala

Zielona fala to nie tylko dobre rozwiązanie dla samochodów. Równie dobrze można tak ustawić sygnalizację świetlną na skrzyżowaniach, żeby rowerzyści – utrzymując stałą prędkość – mogli przejeżdżać przez wszystkie skrzyżowania bez czekania na zielone światło. W Kopenhadze zielona fala dla rowerzystów obejmuje większość głównych arterii prowadzących do centrum miasta. Jak pisze Guardian – w godzinach porannego szczytu rowerzyści są w stanie dojechać do pracy „bez dotknięcia stopą ziemi”. (www.theguardian.com/cities/2014/oct/16/copenhagen-cycling-innovation-lycra-louts-green-wave-bike-bridges). Podobnie jest w porze powrotu z pracy do domu.

Specjalne, ledowe oznakowanie na trasie oraz liczniki, które pomagają utrzymać stałą prędkość, około 20 kilometrów na godzinę, pozwalają przejechać solidny kawałek drogi bez zatrzymywania się. To nie wymaga poszerzenia jezdni, a jedynie – dobrej koordynacji świateł.

Ścieżki malowane, czy ograniczone krawężnikami?

Większość naszych ścieżek to po prostu pasy rowerowe. W Kopenhadze często trafia się inne rozwiązanie. Krawężnik oddziela z jednej strony drogę rowerową od jezdni, z drugiej – odgranicza ja od chodnika.

Krawężnik, idealnie wyprofilowany, pełni też dodatkowa rolę. Jeśli już na rowerze trzeba się zatrzymać, to idealna podpórka pod stopę.

Słusznie zauważa Guardian, że „jeśli chcemy, żeby cykliści zachowywali się lepiej, po prostu zbudujmy dla niech funkcjonalną infrastrukturę, oddzielając rowery od pieszych i od samochodów i dając im własną przestrzeń w miejskim krajobrazie”. (link do tekstu The Guardian).

To nie są rozwiązania szczególnie kosztowne. Dlatego warto się nad nimi zastanowić. Czy są możliwe? Od czego zacząć? A może nie warto niczego zmieniać? A jeśli już zmieniać – to po swojemu?


Zdjęcia w tym materiale: Ala Nowacka