Wróć do poprzedniej strony

A gdyby tak w powietrzu? Oryginalne pomysły na ścieżki

Administrator Serwisu
11.04.2018r.
0

Podwieszone nad autostradą rowerowe rondo w Eindhoven, czy most rowerowy w kształcie węża w Kopenhadze – pomysły architektoniczne, budzące entuzjazm nie tylko wśród rowerzystów. Ważne jednak, że są urokliwe nie tylko wizualnie, ale, przede wszystkim, gwarantują miłośnikom rowerów bezpieczeństwo. Może są też zbyt ekstremalne, jak na polska rzeczywistość, ale mogłyby stać się inspiracją – dla prostszych nawet, ale skutecznych rozwiązań.

W ciasno zabudowanych miastach, gdzie ulice są za wąskie nawet dla samochodów, a chodniki dla pieszych, każda nowa ścieżka rowerowa może stać się „ścieżką wojenną”.  Wrogie plemiona – właściciele samochodów, piesi i rowerzyści walczą o swoje terytorium. W konsekwencji dość często miłośnicy dwóch kółek próbują przetrwać na terytorium wroga, czyli jezdni bez ścieżki, albo, wywalczywszy ścieżkę – są i tak traktowani jak zawalidrogi.  Trasy rowerowe, które nagle się kończą, żeby kilkadziesiąt metrów dalej biec drugą stroną ulicy, rozliczne zmiany kierunku – raz po prawej, raz po lewej stronie chodnika są już nieodłącznymi elementami miejskiego krajobrazu. Jeśli dodamy do tego szlaki wzdłuż dróg szybkiego ruchu, wytyczone białoczerwonymi barierkami, sugerującymi, że w każdym rowerzyście tkwi iskra szaleństwa, która każe mu nagle zajechać drogę pędzącemu samochodowi, musimy przyznać, że miłość do roweru bywa trudna.

Żeby jednak nie była zbyt trudna – pokazujemy niżej dwa bezkolizyjne rozwiązania, zaczerpnięte z dwóch rowerowych rajów – Holandii i Danii.

Zdjęcie z serwisu gizmodo.com
Zdjęcie z serwisu gizmodo.com
  1. Rondo wiszące nad wielopasmową, zatłoczoną autostradą w Eindhoven, które pozwala cyklistom podróżować ponad samochodowymi korkami i unikać rozlicznych, związanych z przemykaniem się dołem niebezpieczeństw. Rondo zawieszone jest na siedemdziesięciometrowej stalowej wieży i podczepione na 24 linach. Średnica – to 72 metry.
  2.  „Rowerowy wąż” urodził się w Danii, w Kopenhadze, w handlowej i wskutek tego tłocznej dzielnicy Vesterbro. W tym przypadku chodziło przede wszystkim o unikanie kolizji na linii rowery – piesi. Konstrukcja ma 235 metrów długości, 4 metry szerokości i 2 pasy ruchu. Jak widać, nie musi być oznakowana krzykliwymi barierkami.
Zdjęcie z visitcopenhagen.com Foto: Ursula Bach
Zdjęcie z visitcopenhagen.com Foto: Ursula Bach

Teraz pozostaje już tylko pytanie – czy tego typu rozwiązania miałyby sens i  w naszych zatłoczonych miastach? Czy warto inwestować, czy lepiej nadal pozostać przy wyszarpywaniu sobie fragmentów terytorium? I to podstawowe – czy nas na to stać?