Wróć do aktualności

Zimowo-wiosenna jazda na rowerze nie musi być sportem ekstremalnym

Administrator Serwisu
23.02.2019r.
Komentarzy: 0

Na  pewno wielu z Was wydobyło rowery z garażu czy piwnicy i wyruszyło w trasy, bo tegoroczna zima czasem bywa wyjątkowo wiosenna. Trzeba jednak pamiętać stare polskie mądrości, że „w marcu jak w garncu” a „kwiecień plecień”. No i mamy dylemat – chować rower, czy nie? Jeśli zdecydujecie, że pozostaniecie mu wierni w tak pogodowo przełomowym momencie, postaramy się Was w tym postanowieniu wesprzeć, a także – obdarować dobrymi radami, dzięki którym z krótkiej, miejmy nadzieję, zimowo – wiosennej potyczki wyjdziecie, a właściwie wyjedziecie zwycięsko.    

  1. W co się ubrać, żeby uniknąć przeziębienia?

Nawet jeśli nie chodzi Wam o sport, ale o ekologiczne i niezbyt ekstremalne podróże po mieście, do pracy, albo popołudniowe wyprawy na trasie dom-sklep-wizyta towarzyska, musicie zadbać o poszczególne warstwy garderoby. I nie polega to na tym, żeby założyć na siebie wszystko, co znajdziecie w szafie. Z wiosennego outfitu też lepiej na razie zrezygnować.

Oczywiście, chcecie, żeby było Wam ciepło, ale ważne jest i to, żeby odzież pozwalała na odparowanie – mówi Patryk Milczenko, który przemierza rocznie na rowerze około 3 tysięcy kilometrów. – Dlatego należy unikać wiatrówek, deszczówek, czyli kurtek, które nie przepuszczają powietrza. Odpowiedni zestaw można kupić w sklepie rowerowym. Jeżeli sięgniecie do własnych zasobów garderobianych, warto założyć ubrania typu softshell, ewentualnie kurtkę narciarską, a pod spodnie – kalesony, czy rajstopy. Przy temperaturach poniżej 5 st. warto mieć maseczkę lub kominiarkę, która ogrzeje wdychane przez Was powietrze. To Wam oszczędzi zapalenia gardła, krtani i przymusowego milczenia, spowodowanego chrypą. Ważne jest jednak, żeby maska pozwalała też swobodnie wydychać powietrze.

Odpadają więc na przykład maski BHP, a jeśli decydujecie się na antysmogową, zwróćcie uwagę, czy umożliwia swobodne oddychanie.

Ci z Was, którzy podchodzą do tematu jazdy na rowerze bardziej sportowo, muszą pamiętać, że także w czasie zimowo – wiosennych chłodów nie ma treningu bez potu. Tym bardziej trzeba zakładać warstwy oddychające, termoaktywne. Ważne, żeby wszystko oddychało. Ale i tak zawsze się spocimy. Trening w warunkach zimowych nie może być więc zbyt długi. Chodzi o to, żeby się nadmiernie nie wychłodzić.

Tak radzi praktyk, Wojciech Gidaszewski, który kiedyś ścigał się na MTB, a teraz uprawia kolarstwo szosowe i triathlon, a także prowadzi pasjonacki sklep rowerowy Velo7 w Poznaniu.

Gidaszewski zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz, o której musicie pamiętać. Na rowerze bardzo marzną ręce i nogi. Dlatego do butów warto włożyć na przykład wkładki filcowe podklejone od spodu folią aluminiową, które będą stanowiły doskonałą izolację od spodu. Jeśli nie macie ciepłych zimowych butów, warto stosować ochraniacze lub ocieplacze zakładane na buty rowerowe. Oczywiście, ciepłe skarpety to podstawa. Osobom, którym mocno marzną ręce, przydadzą się podwójne rękawice, czyli, przykładowo, cienkie rękawiczki polarowe i na nie grubsze rękawice narciarskie czy inne zimowe, umożliwiające odpowiedni chwyt kierownicy.

Jeśli jedziecie w tym stroju do pracy, lepiej zostawić sobie na miejscu jakiś ubiór, który nie wzbudzi sensacji i po prostu przebrać się. Trudno bowiem wytłumaczyć pracodawcy, który wymaga dress code’u, czy klientowi, że rower to Wasza największa miłość. Za to po pracy – chyba nikt trudnych pytań stawiał nie będzie, więc można zaszaleć.

Jeśli to randka, no cóż, najlepiej, jeśli będzie rowerowa.

  1. Co zjeść przed rowerową wyprawą, żeby utrzymać kondycję

To przede wszystkim zależy od odległości, którą musicie pokonać, a także od temperatury na dworze. Jeżeli jedziecie tylko do pracy i z powrotem, a nie jest to straszliwie długi dystans, wystarczy codzienna, zwykła dieta.

Inaczej musicie podejść do tego tematu, jeśli wybieracie się na długą wyprawę się i macie w planie dystans powyżej 50 km. Wtedy warto, przed wyjazdem, zjeść ciepły, pożywny, wysokokaloryczny posiłek. Oczywiście, z pewnym wyprzedzeniem, choćby dwugodzinnym, bo jazda z pełnym żołądkiem nie należy do przyjemności. Poza tym zabierzcie ze sobą wodę, a także termos z herbatą lub kawą i jakieś drobne przekąski.

Rozsądnie będzie tak zaplanować trasę, żeby wyznaczyć sobie na niej jakieś wygodne punkty postoju, gdzie nie będzie Wam dokuczał śnieg i wiatr.

Trasa długości 50 km, w temperaturze nawet dodatniej, na przykład 5 st. C , to nie to samo, co wyprawa letnia – zaznacza Patryk Milczenko. – Ktoś, kto pokonuje latem taki dystans i  zajmuje mu to około 2 godzin, nie odczuwa go jakoś szczególnie boleśnie. Natomiast w chłodzie, jeszcze zimowym, przy takiej temperaturze, a do tego nawet lekkim wietrze, już 5 kilometrów może być prawdziwą mordęgą.

Skoro więc mamy ustalone, jak przygotować siebie, przejdźmy do tak samo ważnego tematu, czyli roweru, którym będziemy podróżować.

  1. Jaki rower będzie na śniegu i lodzie najbardziej bezpieczny

Jeśli decydujecie się na jazdę po śniegu, lodzie, albo w deszczu ze śniegiem, najlepszą opcją wydaje się MTB. Ma szerokie koła, co ułatwia utrzymanie równowagi, a poza tym  umożliwia rozbijanie grudek zmarzniętego błota i lodu.

Na pewno odradzałbym używanie rowerów szosowych, a szczególnie na tzw. slikach, czyli oponach bez bieżnika – mówi Patryk Milczenko. –  Znam takich, którzy nawet zimą na takich jeżdżą, ale dla mnie jest to stwarzanie niebezpieczeństwa na drodze.

MTB doradza także Wojciech Gidaszewski. Jeśli jeździmy po miejskich, przygotowanych ścieżkach i trasach rowerowych, to miejski rower da radę. W teren natomiast wybieramy rower przełajowy lub MTB, a do jazdy typowo po śniegu służy tzw. Fat Bike.(szerokość opony od 4” wzwyż).

Jeśli jednak wydobyliście właśnie z piwnicy Wasz zwykły w miarę rower, musicie o niego zadbać bardziej niż latem, bo warunki jazdy są cięższe, a to się mści na całym mechanizmie. Dwukołowiec może wymagać częstego mycia, zarówno z błota pośniegowego, jak i wszechobecnej na drogach soli. I dodatków:

  • smary – to oczywiste, ale trzeba pamiętać o tym, żeby sięgnąć, w przypadku ataku zimy, po te zimowe;
  • błotniki – chronią przed pryskającym w każdym kierunku śniegiem, bryłkami lodu i błota;
  • opony – jeśli jeździcie szosą, musicie założyć najgrubsze opony z odpowiednio dobranym bieżnikiem, jakie zmieszczą się na kołach Waszych rowerów. Jeśli jeździcie na rowerze MTB lub przełajowym, najlepiej wybrać ogumienie, które ma odpowiednio wyprofilowany bieżnik. Chodzi o to, żeby uzyskać maksymalny poziom przyczepności. W naprawdę ekstremalnych warunkach, na mocno oblodzonej powierzchni, można stosować specjalistyczne opony z kolcami;
  • hamulce – najpewniejsze są hamulce tarczowe mechaniczne lub hydrauliczne. Inne też są skuteczne, ale trzeba pamiętać, że zimą droga hamowania wydłuża się;
  • oświetlenie – oczywiście tylne i przednie światło ważne jest o każdej porze roku. Wygodne jest oświetlenie LED, które można naładować przy pomocy kabla USB, tak jak telefon komórkowy. Pamiętajcie też, że na przełomie zimy i wiosny późno robi się jasno, a za to wcześnie zapada zmrok – dlatego bardzo często jeździcie po ciemku. Lepiej wyglądać jak świąteczna choinka, niż narazić się na to, że kierowca samochodu nie zauważy Was.

Gdzie zamontować dodatkowe światła? I jakie?

Oczywiście nie mogą to być halogeny, żeby nie oślepiać innych – doradza Patryk Milczenko.- Jeśli to możliwe, dobrze jest założyć sobie odblaski na szprychach. Kierowcy będą Was lepiej widzieć, kiedy na przykład, przecinacie jezdnię. Dodatkowo warto mieć czołówkę . Jeśli macie plecak, możecie doczepić do niego tanią, małą, czerwoną lampkę ledową. Ostatnio też widziałem kolarza, który miał z tyłu, na kasku, świecący trójkąt ostrzegawczy. Na pewno był widoczny.

  1. Jak jechać, żeby szczęśliwie dotrzeć na miejsce

Zakładając, że jesteście już odpowiednio ubrani, najedzeni i wyposażeni, pozostaje pytanie, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. Zarówno śnieg, jak i lód mogą Wam przysporzyć sporo różnych niespodzianek i wrażeń.

Jak jeździć po śniegu? Według Patryka Milczenko – po prostu ostrożnie: nie wolno się zrywać, czy gwałtownie przyspieszać,  bo wtedy bardzo łatwo złapać poślizg i wywrotka gotowa. Jeśli hamujemy, zaczynamy to robić powoli. Gwałtowne hamowanie spowoduje że rower zachowa się tak, jak byśmy hamowali na żwirze, chociaż potrwa to jeszcze dłużej.

Jeśli już wpadniecie w poślizg, raczej nie ma się jak ratować. O ile nic nie jedzie przed Wami, możecie spróbować przyspieszyć. Jeśli będziecie mieli szczęście, koła odzyskają przyczepność i wyjedziecie na prostą.

Upadki spotykają jednak nawet najbardziej doświadczonych rowerzystów. Wojciech Gidaszewski przyznaje, że sam nie raz wpadł w poślizg:

Na rowerze nie ma ratunku, chowamy kończyny i liczymy na jak najmniejsze siniaki. Zazwyczaj te upadki są spektakularne, ale mało groźne, bo po prosu się ślizgamy na którymś boku. Co roku leżę zimą – najłatwiej o taki poślizg, gdy pod świeżą warstwą śniegu mamy lód czy stary ubity śnieg.

W jakim tempie jechać? Wyczynowcy, poza miastem, zazwyczaj jeżdżą szybko. Ci mniej pewni siebie powinni jechać spokojnie i równomiernie.  Nie można jednak poruszać się zbyt wolno, bo wtedy nie uda się utrzymać równowagi. Trzeba więc odnaleźć swoje tempo.

  1. Nie bójcie się wsiąść na rower

„Jeżeli ktoś ma siłę spacerować, będzie też miał siłę podróżować rowerem. Nie musicie rozwijać szalonego tempa, spacerowe będzie w sam raz. Dla osób starszych to nie tylko znakomita aktywność ruchowa, ale i sposób na sprawne stawy kolanowe. Nie ma górnej granicy wiekowej dla rowerzysty”  – mówią praktycy. Zalet jazdy rowerem na przełomie zimy i wiosny jest jednak więcej:

  • kiedy znów spadnie śnieg i pojawi się mróz, pomyślcie, o ile wcześniej musielibyście wstać, żeby wykopać samochód ze śnieżnej zaspy i oczyścić oblodzone szyby. Rower Wam tego oszczędzi!;
  • na pewno nie będziecie walczyć z wyładowanym samochodowym akumulatorem;
  • nie będziecie maszerować na przystanek komunikacji publicznej, ani przymarzać do podłoża, czekając na spóźniony autobus lub tramwaj;
  • szybko przemkniecie przez uliczne zimowe korki;
  • poza miastem zachwycicie się urodą zimowo – wiosennego krajobrazu, w każdej chwili możecie się zatrzymać i popatrzeć;
  • już teraz popracujecie nad wiosenną i letnią kondycją, ważny jest szybki rozruch;
  • trochę zimowej frajdy wczesną wiosną nie zaszkodzi

Nasi rozmówcy:

Patryk Milczenko – amator jazdy na rowerze, zarówno MTB jak i szosówki. Rocznie pokonuje na rowerze ok. 2500-3000 tys. kilometrów. Stara się jeździć o każdej porze roku, choć przyznaje, że zimą bardziej porywa go snowboard. Dziennie przejeżdża na rowerze do pracy i z pracy 40 km.

Wojciech Gidaszewski  – skończył AWF w Poznaniu. Od zawsze mocno związany ze sportem – w czasach liceum ścigał się na MTB, teraz przerzucił się na wyścigi szosowe i triathlon – już bardziej amatorsko i dla zdrowia niż wyczynowo. Prowadzi sklep rowerowy Velo7, o którym mówi, że „powstał przede wszystkim z pasji do kolarstwa. Ścigamy się, kręcimy kilometry, jesteśmy zakręceni na tym punkcie. Zjeździliśmy polskie i europejskie asfalty, największe góry oraz przełęcze”. Szczególnie interesują go rowery vintage / szosy i kolarki z poprzednich epok, bo „pięknie opowiadają historie kolarstwa bez zbędnych słów”.

Zobacz również

Wydarzenia
IV Ogólnopolski Zlot Rowerów Towarowych

  • 01.08.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Wydarzenia
III Lubelski Maraton Turystyczny

  • 11.04.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Zaczynamy walkę na rowerach… o czyste powietrze!

  • 15.05.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Niebezpieczne rowery elektryczne

  • 20.04.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Otwarte tematy
Kiedy rowerzysta na ulicy czuje się bezpiecznie? Wizyta w Kopenhadze

  • 11.04.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Sprawdź, jak rower nakręca nam oszczędności!

  • 28.06.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0