Wróć do aktualności

Rower szansą w walce o bezpieczną planetę

Administrator Serwisu
24.05.2019r.
Komentarzy: 0

Jazda na rowerze to zerowa emisja CO2. Walczmy jednośladem z naszym śladem węglowym!

Nie ma sposobu, żeby przejść przez życie, nie pozostawiając po sobie śladów, także – śladu węglowego. Ten właśnie ślad to codzienna, związana z tym jak mieszkamy, jak podróżujemy, co jemy, a nawet – w co się ubieramy, emisja CO2 do atmosfery. W Europie Zachodniej, także w Polsce – przeciętny mieszkaniec emituje między 7 a 8 ton CO2 rocznie. W taki sposób każdy z nas przyczynia się do globalnego ocieplenia. Nie da się własnego śladu węglowego zredukować do zera. Jednak można zbliżyć się do zera w niektórych dziedzinach, na przykład w transporcie.

Czas wysiąść z samochodu albo zasadzić 7 drzew

Warto podkreślić, że przynajmniej połowa podróży w całej Unii Europejskiej to dystanse wynoszące około 5 km[1]. Na rower może więc przesiąść się niemal każdy. Taka odległość nie wymaga ani szczególnej kondycji, ani też nadmiernego wysiłku. Co zyskujemy?

  • zerowy ślad węglowy;
  • unikanie długiego stania w korkach;
  • krótsza trasa – można wybrać sobie drogę przez park, osiedle, ścieżkę;
  • lepszy stan zdrowia;
  • oszczędność czasu przy parkowaniu – potrzeba znacznie mniej miejsca;
  • mniejsze koszty eksploatacji, napraw, przeglądów;
  • aktywny wypoczynek, choćby weekendowy, na łonie przyrody.

Nie namawiamy nikogo oczywiście do wyczerpującego podróżowania na rowerze dookoła świata. Trudno też odbyć służbową podróż z Poznania do Warszawy, czy Krakowa, korzystając z roweru. Można jednak zrezygnować z samochodu na rzecz pociągu. To może mniej wygodne, ale zdecydowanie bardziej ekologiczne.

„Samochody są obecnie najbardziej zanieczyszczającym środowisko naturalne środkiem transportu.

 Aż siedem drzew potrzebne jest do zneutralizowania emisji powstałych w ciągu roku przez jedno auto.

Dodatkowo pojazdy samochodowe są największym emitorem toksycznych związków chemicznych nie podlegających regulacji prawnej, takich jak: butadien, benzen i inne, związane z pyłami.”.[2]

Jak wynika z badań, przeprowadzonych w Niemczech, „z każdą osobą, która przesiada się z samochodu na pociąg obciążenie środowiska emisją zmniejsza się o 104 kg CO2 na każde 100 km podróży”[3] To całkiem dobry wynik.

Jeśli więc już mieszkamy nad morzem, a chcemy wyruszyć na rowerową wyprawę w Sudety, możemy po prostu połączyć te dwa bardziej ekologiczne środki transportu – dotrzeć na miejsce razem z dwukołowcem pociągiem, a potem wyruszyć w góry.

Powtórzmy więc raz jeszcze – podróżując rowerem, a także pieszo, zostawiamy zerowy ślad węglowy. Dlatego to słuszna decyzja, istotna także w sensie globalnym.

Dlaczego rowerowy zerowy ślad węglowy jest tak ważny?

Od początku XX wieku średnia temperatura Ziemi wzrosła już o 1 stopień. Jeśli wzrośnie o kolejne 2 stopnie, klimatyczny horror, o którym coraz częściej i więcej się mówi, nie będzie już historią rodem z filmu klasy C, ale coraz bardziej prawdopodobną przyszłością naszej planety.

Aby mieć pewność, że temperatura [powierzchni Ziemi] nie wzrośnie o więcej niż 2 stopnie, nie możemy wyemitować w sumie więcej niż 2500 – 3000 mld ton CO2. Wykorzystaliśmy już 80% tego limitu, a przy obecnym poziomie emisji osiągniemy go w ciągu kilkunastu lat. Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań w tej kwestii czeka nas wiele problemów, takich jak wzrost średniego poziomu morza, częstsze występowanie ekstremów pogodowych, przesuwanie się stref klimatycznych, załamywanie się ekosystemów, zagrożenie dla zdrowia publicznego i wydajnej gospodarki, a także masowe migracje ludzi.[4]

Oczywiście, w pierwszym odruchu myślimy, że ze zmianami klimatycznymi powinni mierzyć się ci, którzy je wywołują i nie mamy tu na myśli siebie, ale wielki przemysł o zasięgu globalnym, produkcję energii na jego potrzeby, czy transport towarów między kontynentami.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że każdy z nas jest konsumentem. Im więcej dóbr kupujemy, im częściej podróżujemy samochodem, a także samolotem, im chętniej jemy mięso, czy sprowadzane z innych kontynentów owoce i warzywa, tym bardziej napędzamy całą machinę. „Konsumencka masa” składa się bowiem z jednostek:

Każdy nabywany przez nas produkt czy usługa wiążą się pośrednio z emisjami CO2, wynikającymi ze zużycia energii potrzebnej na ich wytworzenie, transport i utylizację”.[5]

Wbrew pozorom nie jest to wartość niemożliwa do zmierzenia i służy temu właśnie ślad węglowy (carbon footprint), określający całkowitą sumę emisji gazów cieplarnianych wywołanych bezpośrednio lub pośrednio przez daną osobę, organizację, wydarzenie czy produkt:

Ślad węglowy obejmuje emisje dwutlenku węgla, metanu, podtlenku azotu i innych gazów cieplarnianych wyrażony w ekwiwalencie CO2. Z punktu widzenia ochrony klimatu narzędzie to jest niezwykle przydatne, ponieważ pozwala zorientować się, jak bardzo nasza codzienna aktywność jest obciążająca dla środowiska.”[6]

Możemy przyjrzeć się temu problemowi na podstawie transportu w Polsce i w Europie, który jest drugim co do wielkości, po produkcji energii, źródłem emisji gazów cieplarnianych.

Emisję z transportu nie jest łatwo ograniczyć, ponieważ odpowiadają za nią miliony silników samochodów, autobusów, ciężarówek i innych środków transportu, z których większość jest własnością prywatną. W Polsce aż 78,4% podróży krajowych odbywa się prywatnymi samochodami, a kolejne 13,9% autobusami. W zakresie komunikacji pasażerskiej spełnił się w Polsce motoryzacyjny koszmar ochrony środowiska. W 2014 roku zarejestrowanych było ponad 20 mln samochodów osobowych – prawie bez wyjątku spalinowych. To więcej, niż mamy w naszym kraju gospodarstw domowych”.[7] – raportuje WWF.

A skoro tak, to decydując się na coraz bardziej popularny minimalizm, tak samo masowo możemy umniejszyć swój podróżniczy ślad węglowy.

Rower to właśnie ów minimalizm. Nie tylko zerowa emisja CO2, ale i mniejsze zanieczyszczenie środowiska przy produkcji pojazdu.

Minimalizm nie oznacza niewygody

Warto pamiętać, że nie chodzi o to, żeby swoje życie uczynić, dla idei walki o klimat, jakoś zdecydowanie niewygodnym. Przeciwnie, trzeba robić wszystko, żeby nasze decyzje nie utrudniały nam codzienności, ale też, żeby nasza codzienność nie rujnowała Ziemi.

Zamiast awokado możemy jeść sezonowe warzywa i owoce z pobliskiego sklepu, do którego podejdziemy pieszo. Nie musimy kupować 100 t-shirtów produkowanych w Chinach, czy Bangladeszu, bo wystarczy nam kupno 10 lepszej jakości. W ten sposób, jako „masa konsumencka”, ograniczymy i niezbyt ekologiczną produkcję, i międzykontynentalny transport, a jednocześnie nie będziemy się zastanawiać, czy bluzka wytrzyma jeszcze jedno pranie. Nie musimy stać w korku, jadąc do pracy i denerwować się spóźnieniem, bo rowerem ominiemy zablokowaną ulicę. Zresztą, w kwestii podróżowania, łatwo zdziałać więcej.

„Gdy burmistrz Kopenhagi zamykał dla ruchu samochodowego pierwszą drogę, grożono mu nawet śmiercią. Dziś stolica Danii regularnie plasuje się w czołówce miast oferujących mieszkańcom najwyższą jakość życia – podobnie jak inne miasta prowadzące politykę minimalizacji ruchu samochodowego[…] W Kopenhadze na 1000 osób przypada 237 samochodów, o ponad połowę mniej niż w Warszawie czy Krakowie”[8].

Nikt jednak mieszkańców Kopenhagi do takiego wyboru nie zmuszał. Przeciwnie – oferta rowerowa okazała się na tyle wygodna, że „przebiła” tę samochodową. W Danii są rowerowe autostrady, zielone fale świateł, dzięki którym można przejechać całą drogę do pracy, nie zatrzymując się ani razu, czy specjalnie wyprofilowane krawężniki, na których można oprzeć stopę, po zatrzymaniu roweru.

Wygoda, która zachęci nas do zmiany nawyków, jak choćby tego, który polega na podjeżdżaniu wszędzie samochodem, zależy nie tylko od władz samorządowych, ale także i od nas. Tutaj sens ma nie tylko promowanie jazdy rowerem przez wszelkiego rodzaju akcje, grupowe wyjazdy, rowerowe festyny i wyścigi, ale i udział we wspólnym ustalaniu, jak ma wyglądać i przebiegać każda rowerowa trasa. To od nas zależy, czy będzie się kończyła na wiacie przystankowej, czyli nigdzie czy jednak bardziej upodobni się do duńskiej autostrady. A przynajmniej – powinno to od nas zależeć.


[1] http://zielonewydarzenia.pl/pl/i.20.id.324.0/Emisje%20CO2%20i%20transport.html

[2] http://zielonewydarzenia.pl/pl/i.20.id.324.0/Emisje%20CO2%20i%20transport.html

[3] Carla Eickman  Pomiary emisji CO2 – metody porównawcze w transporcie drogowym i kolejowym, 2003

[4] https://energiaodnowa.wwf.pl/wp-content/uploads/2019/04/druk_final_2018_mala_wersja.pdf

s.7

[5] https://energiaodnowa.wwf.pl/wp-content/uploads/2019/04/druk_final_2018_mala_wersja.pdf

s.256

[6]

[6] https://energiaodnowa.wwf.pl/wp-content/uploads/2019/04/druk_final_2018_mala_wersja.pdf

s.256

[7] https://energiaodnowa.wwf.pl/wp-content/uploads/2019/04/druk_final_2018_mala_wersja.pdf

s.179

[8] https://energiaodnowa.wwf.pl/wp-content/uploads/2019/04/druk_final_2018_mala_wersja.pdf, s.185

Zobacz również

Aktualności
Jak buduje się polska moda na rower?

  • 28.11.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Wrocławskie Święto Rowerzysty

  • 08.06.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Niebezpieczne rowery elektryczne

  • 20.04.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Zimowa edycja Światowego Dnia Dojeżdżania Rowerem do Pracy

  • 07.02.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Zimowo-wiosenna jazda na rowerze nie musi być sportem ekstremalnym

  • 23.02.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Rowerowy pogrzeb zimy w Poznaniu

  • 15.03.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0