Wróć do aktualności

Rowerowa historia Polski

Administrator Serwisu
10.09.2020r.
Komentarzy: 0

Pierwszego polskiego roweru oczywiście nikt już nie może pamiętać, bo jego historia rozpoczyna się w drugiej połowie XIX wieku. Cyklistami byli między innymi Maria Skłodowska – Curie i Henryk Sienkiewicz. Niewykluczone też, patrząc na późniejsze czasy, że niewiele Wam powiedzą nazwy Agat, Gazela, Kometa, czy Duet. Jednak, miłośnicy Vintage, a także rowerzyści nieco starszego pokolenia, na pewno poczują szybsze bicie serca, słysząc hasło Wigry 3, Jubilat, Zenit, czy Wagant. Dla wielu z nich to pierwsze lekcje kolarstwa, wyprawy na wakacje, wycieczki po okolicy czy droga do szkoły. To nic, że jazda na tak zwanym składaku, zwłaszcza pod górę, ze względu na niewielkie koła, była męką, której właściciele dzisiejszych Krossów nie zrozumieją. Sentyment pozostaje i do takiej właśnie sentymentalnej podróży Was zapraszamy.

  1. Rowerowa prehistoria w skrócie

  • Rok 1817. Niemiecki arystokrata Karl von Drais skonstruował pierwszy rower. Prototyp zbudowany był z wiśniowego drewna i nie miał pedałów. Trzeba było więc odpychać się od podłoża nogami, co nie zmienia faktu, że z prędkością całkiem przyzwoitą – około 15 km/godz. Dzieło barona wciąż można zobaczyć, choć już nie na drodze, ale w Muzeum Kurpfälzisches w Heidelbergu. Nie był to, co prawda, dwukołowiec, ale z pewnością pojazd napędzany siłą mięśni.
  • Rok 1861. Pierre Michaux, francuski wynalazca, z zawodu kowal, wspólnie z synem Ernestem zbudował prototyp roweru, tzw. welocyped. Był to 2-kołowy pojazd jednośladowy napędzany pedałami, ale bez łańcucha. Tak powstała pierwsza wytwórnia tychże pojazdów.
  • Rok 1868. Edmund Perle, warszawski malarz, zbudował pierwszy polski rower. Pewnym ułatwieniem dla wynalazcy było to, że jego ojciec był właścicielem fabryki. Model, zaprojektowany przez Edmunda Perla, zbudowano z drewna. Miał trzy koła i swojską nazwę „samojezd”.
  • Rok 1869. Do Warszawy, ze Światowej Wystawy w Paryżu, dotarły modele ze wspomnianej wyżej wytwórni Michaux. Obudziło to ducha rywalizacji i w Ogrodzie Krasińskich w Warszawie odbyły się pierwsze w Polsce wyścigi “samojazdów”.
  • Rok 1886. Powstaje Warszawskie Towarzystwo Cyklistów. Należą do niego, między innymi, Maria Skłodowska – Curie, Bolesław Prus, Henryk Sienkiewicz i Wacław Gąsiorowski, czyli naukowo-literacka elita krajowa. Jak więc widać, promocja turystyki rowerowej nie jest wynalazkiem współczesności.
  • Rok 1895. Przy siedzibie Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów działa tor kolarski. Miłośników kolarstwa jest już 120. Tylu przynajmniej znalazło się na liście Towarzystwa.
  1. Karabiny i rowery, czyli „Łucznik”

W dwudziestoleciu międzywojennym najbardziej znanym producentem polskich rowerów stała się Fabryka Broni Łucznik w Radomiu. Można je łatwo rozpoznać, ponieważ na blaszanej tabliczce na główce ramy widać rysunek łucznika. Pochodzenie emblematu jest o tyle interesujące, że jego autorem jest znany przedwojenny artysta  –  Władysław Skoczylas.

W 1931 roku radomska fabryka produkowała 13 typów rowerów – w tym młodzieżowe, damskie, turystyczne, wyścigowe i sportowe. W 1939 modeli było już 18.

Wbrew pozorom, produkcja rowerów nie była uboczną działalnością fabryki broni. Jeden z modeli był konstruowany specjalnie dla armii. Miał mocniejszą ramę, uchwyt na karabin i  czernioną kierownicę. Całość, jak przystało na rower wojskowy, była koloru zielonego. Na takich rowerach jeździły całe oddziały.

Jeden z odrestaurowanych, „cywilnych” rowerów można obejrzeć w Sali Tradycji Fabryki Broni w Radomiu. Odnowieniem pojazdu zajęło się Towarzystwo Retrocyklistów “Sprężyści” z Radomia. To Łucznik Ekstra typ16 z połowy lat 30.  Udało się odrestaurować nawet skamieniałe opony.[1]

  1. „Kolarzówki” i „składaki”, czyli prawdziwa nostalgia z „ROMETEM” w tle

Największym polskim producentem rowerów po II wojnie światowej były Zakłady ROMET. W czasach koniunktury powstawało tu ponad milion dwuśladów rocznie.

Trzeba przy tym pamiętać, że ruch samochodowy, prawie do lat 90-tych, nie był w polskich miastach zbyt dynamiczny. Królowały nieliczne warszawy, syrenki, potem małe i duże fiaty, więc umiejętność jazdy na rowerze była po prostu koniecznością. Wszelkie wycieczki, dojazd do miasta czy z domu do szkoły możliwy był autobusem czy tramwajem, którym można zarzucić wszystko, oprócz punktualności, albo rowerem. A tych była cała gama.

  • „Kolarzówka”. Nazwa modelu nie była nawet tak ważna, jak ściśle określony, kojarzony z niezwykle popularnym w czasach PRL Wyścigiem Pokoju, opływowym kształtem kierownicy, zwanej też „barankiem” i męską ramą. Przykładem może być „Pasat”.
  • „Składak”. Można powiedzieć, że nie zaznał życia, kto nie próbował wjechać pod górę na składaku. Był to rower dość wygodny, bo można go było „upchnąć”, złożywszy, nawet w małym mieszkaniu, czy piwnicy. Miało to jednak swoje konsekwencje – koła miały tak niewielką średnicę, że trzeba było prawdziwego męstwa, żeby składakiem pokonywać długie dystanse. W gruncie rzeczy jednak „Wigry” – składak o kołach 20”, był obiektem marzeń wszystkich nastoletnich adeptów kolarstwa. Pojawiały się też, na szczęście, modele o większej średnicy kół – „Jubilat” i „Zenit”(24”), znacznie jednak trudniejsze do zdobycia.
  • Duet. Jak sama nazwa wskazuje, rower dwuosobowy. Istniała wersja zwykła, na dużych kołach (26”), nazwana „Derby”, a także – wersja składana czyli „Duet”.
  • Rower górski. Wbrew pozorom, takie też istniały, o dumnych nazwach „Mustang” i „Viking”. To już jednak początek lat 90.
  1. Polska rowerowa współczesność

Wśród polskich współczesnych firm, produkujących rowery, najczęściej wymienia się markę KROSS.

To, bez wątpienia, topowy polski producent, który króluje na przynajmniej połowie krajowego rynku. Sprzedaż to około 800 tys. sztuk rocznie. KROSS jest też znaną i cenioną marką w Europie i poza nią. Miedzy innymi we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, w wymagającej dobrej jakości Skandynawii, Szwajcarii, USA i Kanadzie.

W ofercie jest właściwie wszystko – od  rowerów MTB, górskich, szosowych, trekkingowych, turystycznych i dziecięcych – po akcesoria.

Odrodził się też ROMET. Fabrykę, obecnie działająca pod Rzeszowem, opuszcza około 400 tysięcy rowerów, z czego połowa trafia za granicę. Zresztą także stare modele, a także te na starych wzorowane, można wciąż zdobyć choćby w sklepach internetowych.

Wreszcie, spora grupa zdobywająca rynek, to rowery customowe, czyli zaprojektowane wspólnymi siłami przez pasjonatów – tego, kto ma pomysł i tego, kto wie, jak go zrealizować, albo też sam ma pomysły trochę „nie z tej ziemi”. Wystarczy tu wspomnieć choćby zeszłorocznego mistrza świata w tej dziedzinie, zdobywcę złotego medalu w Las Vegas, Adama Zdanowicza z Białegostoku, twórcę rowerów dla Slasha, Dody czy Zbigniewa Hołdysa.

  1. Sławni Polacy na dwóch kółkach

Wspominaliśmy już wcześniej, że do miłośników kolarstwa zaliczali się tak wybitni Polacy, jak Maria Skłodowska- Curie, Bolesław Prus czy Henryk Sienkiewicz.

Najsławniejszym, bez wątpienia podróżnikiem – kolarzem był Kazimierz Nowak, fotograf i reporter, któremu udało się przebyć samotnie Afrykę z północy na południe i z powrotem, głównie na rowerze, choć nie tylko. Jak wynika ze wspomnień, wędrował tez pieszo, konno, na wielbłądzie, czółnem i pociągiem. Rower był jednak tym najważniejszym środkiem lokomocji. Cała wyprawa trwała 5 lat (1931-36).

Są tez podróżnicy mniej znani, którzy realizują swoje wędrownicze pasje na rowerach. Na przykład Jacek Herman – Iżycki, który inspirując się wyczynem Kazimierza Nowaka, przebył na rowerze Saharę, czy też Adela Tarkowska i Krzysztof Józefowski, którzy przez 9 lat przejechali przez 60 krajów, na 6 kontynentach.

Wśród tych, którzy mają szanse przejść do historii polskiego kolarstwa, będą też zwycięzcy słynnych Wyścigów Pokoju, dzięki którym cała Polska przeżywała niezapomniane emocje, na przykład Stanisław Królak, Ryszard Szurkowski i Stanisław Szozda.

Wreszcie mamy też współczesnych mistrzów kolarstwa, którzy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, choćby Maję Włoszczowską i Rafała Majkę.

Trzeba więc przyznać, że polska historia rowerowa jest znacznie bardziej bogata, niż moglibyśmy sądzić. Warto też przez cały czas dopisywać do niej ciąg dalszy. Nie tylko dla innych, ale także dla siebie.

[1] http://infobike.pl/radom-przedwojenny-rower-lucznik-trafil-do-fabryki-broni_more_119732.html

Zobacz również

Aktualności
Gdynia wyrusza do pracy na rowerze

  • 04.03.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Czy rowery miejskie powinny być w kwarantannie?

  • 14.04.2020r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Lekarz ostrzega przed jazdą na rowerze w korkach

  • 10.11.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
8 miejsc na rowery w pociągach

  • 23.10.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Zimowa edycja Światowego Dnia Dojeżdżania Rowerem do Pracy

  • 07.02.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Otwarte tematy
A gdyby tak w powietrzu? Oryginalne pomysły na ścieżki

  • 11.04.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 1