Wróć do aktualności

Kamila kręci kilometry, czyli kolarstwo romantyczne i magiczne

Administrator Serwisu
12.06.2019r.
Komentarzy: 0

W akcji Kręć Kilometry najbardziej podoba mi się to, że w ogóle istnieje. Cieszę się, że rower staje się popularny, a rowerzyści coraz rzadziej uważani są za popaprańców, których nie stać na samochód, albo wariatów jeżdżących między autami. Każda akcja, która prowadzi do oddawania miasta pieszym czy rowerzystom jest bardzo bliska mojemu sercu i z chęcią biorę w niej udział – mówi ambasadorka kampanii Kręć Kilometry Kamila Panasiuk.

Kamila ma dwie niesamowite pasje w życiu. Jest fotografką specjalizującą się w zdjęciach eventowych, ślubnych i rodzinnych. Poza tym prowadzi bloga kolarskiego. No i wspomina też o miłości do mini jamnika Freddiego. Jako ambasadorka kampanii społecznej Kręć Kilometry zdradziła nam, co w Jej życiu znaczą dwa kółka i jak realizuje się sportowo na górskich szlakach.

Autor zdjęcia: Gracjan Krzemiński

Rowerowa Polska: Na czym polega magia roweru?

Kamila Panasiuk: Rower to nie tylko sprzęt, a cała kultura dookoła, często dusza w środku i czasami styl życia. Do tego dochodzi możliwość zdobywania górskich szczytów i przełęczy, wiatr we włosach, zachody słońca odbijające się w asfalcie i świadomość, że możemy jechać z górki tak szybko jak samochód. To bardzo podstawowe wytłumaczenie. Każdy magię widzi inaczej i trudno to zjawisko wyjaśnić w kilku słowach. Trzeba stanąć na górze, rozejrzeć się dookoła, przypomnieć sobie, że zaprowadziły nas tutaj nasze własne mięśnie i kawałek karbonu czy aluminium, wziąć głębokie oddech i wtedy definicja magii pojawi się w głowie sama. O ile oczywiście jesteśmy wrażliwymi osobami. Niewrażliwi ludzie magii nie widzą w niczym, nawet kiedy miś panda urodzi ośmioraczki, które będą pokracznie pełzały wokół mamy.

RP: Używasz różnych rowerów i jeździsz różnymi trasami, co można obejrzeć na Twoich stronach na Facebooku i Instagramie. Z jaką prędkością pędzisz? Sprawia wrażenie zawrotnej.

KP: Miałam kilka rowerów, to fakt. Do tej pory w domu stoją trzy. Zazwyczaj sprzedawałam i kupowałam coś nowego. Teraz, dzięki swojej internetowej działalności, mogę testować sprzęt różnego typu. Raczej nie byłoby mnie stać na kupno najwyższego damskiego modelu hardtaila ze stajni Canyona, w którym, po kilku jazdach w okolicach Malagi, jestem kompletnie zakochana, czy elektryka Scotta, na którym jeździłam w Słowenii podczas eventu „Cycling ambassadors of Slovenia”. Nie wspominając już o śmiesznych retro rowerach Rog, które towarzyszyły nam podczas wyścigu Red Bulla „Gony Pony”,  na początku czerwca. Bardzo lubię różnorodność i w życiu i na rowerze. I choć teraz jeżdżę głównie na szosie, to ostatnia wizyta w bike parku na wspaniale rozbujanym rowerze enduro, w ochraniaczach i pełnym kasku przypomniała mi, że to las był moim środowiskiem naturalnym.

Sama byłam zdziwiona, że na czarnej trasie tylko raz przywitałam się z drzewem. Uczucie nie do opisania, kiedy co chwilę mówiłam do siebie „to teraz”, myśląc, że już lecę przez kierownicę, ale lądowałam po uskoku na ziemi.

Jednak na co dzień mieszkam w Warszawie, i to prawie w centrum, pod nosem mam głównie asfalt, więc pozostają mi letnie zachody słońca na bulwarze, gdzie jestem stałym gościem lub podwarszawskie puste pola. Obecnie na własność dobrego roweru mtb nie mam, czego bardzo żałuję.

Prędkość? Nie jestem obecnie w szczytowej formie i wcale mi na tym nie zależy. Kiedyś poświęcałam mnóstwo czasu, by mieć dobre średnie i utrzymać się na każdym kole. W taki sposób naderwałam oba więzadła w kolanach i spędziłam zeszłe lato w łóżku, w niezbyt dobrym stanie psychicznym. Dziś po prostu chcę być na rowerze, spędzić z kimś czas, wymienić się myślami podczas ciekawej rozmowy i poznawać nowe miejsca czy kraje. I robić zdjęcia oczywiście.

To czy jadę z prędkością 25 czy 35 km nie zmienia niczego w moim poczuciu szczęścia, choć prędkość uwielbiam i adrenalinę też. Niektórzy nazywają to kolarstwem romantycznym. To tu poznaje się osoby, które wciąż są naszymi przyjaciółmi, także wtedy, kiedy mamy kontuzję. To ludzie, dla których istnieje też życie poza rowerem i ich zainteresowania, na przykład filmowe, nie skończyły się na premierze „Titanica”.

RP: Jednak dość sporo jeździłaś po górach. To się przydaje w codziennym życiu?

KP: Czasem, kiedy ktoś pyta himalaistów, dlaczego chodzą po górach, odpowiadają: „bo są”. Tak samo jest z kolarstwem górskim. Widoki, satysfakcja, lekka walka ze sobą, czasem z bólem, czasem z cierpliwością czy zmiennymi warunkami. Wszystko to kształtuje nasz charakter. Chociaż może się wydawać, że to żadne osiągnięcie, proszę spróbować powiedzieć, na przykład, na rozmowie o pracę, że jeździ pani sama rowerem po górach i obserwować reakcję rekruterów. Gwarantuję, że pozytywne punkty zdobyte. Jeśli marznięcie w deszczu podczas zjazdu 70km/h nie wyprowadzi pani z równowagi, to gadatliwa koleżanka z biurka obok pewnie też nie.

RP: Ale nie należysz do samotników, którzy czasami uciekają przed innymi w góry?

KP: Przez większość życia jeździłam sama. Początkowo, jeszcze jako dziecko, z braku towarzystwa. Później uznałam, że rower jest dla mnie jak wyjście na piwo czy kawę. Milej jest mi z kimś porozmawiać niż uganiać się na siłę za grupą, by dotrzymać jej tempa. Ten etap mam też już za sobą. Mam strasznie dużo obowiązków i nie jestem w stanie, ale też i nie chcę, poświęcać czasu na dobrą dietę, regularne posiłki i zwiększanie formy. Mam zupełnie inne priorytety i powoli, choć mozolnie, je realizuję. Obecnie jestem na etapie poszukiwania osób, które nie muszą mieć średniej powyżej 30 na liczniku, ale za to lubią zatrzymać się w fajnym miejscu, zrobić zdjęcie, coś zjeść, wypić. Po prostu spędzić wspólnie kawałek dnia i nie wyzywać innych na ścieżce, że jadą za wolno czy źle się ubrali.

Świat typowo sportowy mocno mi zbrzydł i na pewno nie znajdę w nim już nic dla siebie. Ostatni wyjazd do Słowenii, gdzie poznałam fantastycznych ludzi z sercem na dłoni, jeszcze bardziej mnie przekonał, że liczą się dla mnie przygoda, przyroda, poczucie humoru, podanie ręki, wspólne horyzonty, a nie frustracja wynikająca z przymusu realizacji planu treningowego czy walki o KOMy  (KOM to zestawienie najlepszych kolarzy górskich, z angielskiego King of Mountain). Moje siedzą gdzieś na serwerach Stravy, więc nie odgrywają w życiu większej roli, a czas spędzony w ostatnim bike parku czy wygłupianie się na rowerze elektrycznym zapamiętam na długo. Podobnie jak każdy inny rekreacyjny pobyt w górach, z dobrymi znajomymi, którzy nie rozmawiają całymi dniami o cyfrach, patrząc w aplikację i Garmina. Mam nadzieję, że nadchodzące lato będzie pełne takich wspomnień, choćby w Warszawie.  A potem w końcu jakieś linie lotnicze przyjmą mnie do pracy i zrobię cykl o rowerach miejskich Europy.

Autor zdjęcia: Tomasz Borkowski

RP: Gdyby jednak ktoś chciał mieć takie „sportowe CV”, jak Ty, od czego musiałby zacząć? Sądzę, że potrzeba sporo treningu?

KP: Posłużę się przykładem mojej sąsiadki i przyjaciółki, Magdy. Od dawna chciała jeździć na szosie, więc pożyczyła ode mnie stary rower. Kupiła nawet nie spodnie z wkładką, a bieliznę pod spodenki, takie zwykłe, sportowe i założyła adidasy we wzorek pantery. Dałam jej też jeden z kasków i już po pierwszym kilometrze była zachwycona. Wcześniej uważała, że to niebezpieczne i na pewno zginie pod pierwszym samochodem, nie będzie umiała skręcić, a zgięte plecy będą sprawiały dyskomfort. Okazałam się jednak dobrym i cierpliwym opiekunem, więc teraz będziemy jeździły razem.

Magda miała start bardzo ułatwiony, ale może jest on osiągalny też dla innych. Na pewno nie trzeba wydawać 10 tys. złotych na rower czy super ubrania. Wszystko przyjdzie z czasem. A strach jest zawsze. Mniejszy czy większy. Wystarczy jednak być osobą opanowaną i zaprzyjaźnioną z ruchem miejskim. W górach nie powinno się czuć strachu przed samotnością. Czyli – kwestia odwagi.

Co do treningu, to bierzemy rower i jedziemy tak, by nie mieć dużej zadyszki. To bardzo proste rzeczy i nie trzeba być ekspertem, by wiedzieć, że organizmu nie należy męczyć codziennie po kilka godzin do omdlenia. Przeszłam przez różne etapy i jedyne, co mogę powiedzieć, to – niech wszyscy robią wszystko, co sprawia im przyjemność. Efekty przychodzą same. Żadnych planów, żadnych cyferek. Zacząć jeździć wczesną wiosną nieduże dystanse i z czasem je zwiększać, pedałując szybciej. W lipcu, pokonanie stu kilometrów, bez dolegliwości ze strony pośladków czy układu oddechowego, powinno być osiągalne absolutnie dla każdego zdrowego człowieka.

RP: Co poleciłabyś rowerzystom, którzy nie przeszli jeszcze odpowiedniej „zaprawy”, takim jak Twoja przyjaciółka?

KP: Każdej początkującej osobie proponowałabym umawianie się z grupami również początkującymi i sympatycznymi, to znaczy takimi, które zaczekają w razie osłabnięcia, gumy czy z innego powodu. Samotne gonienie grupy raczej nie wpływa dobrze na morale i może zniechęcić do sportu. Dużo daje zaprzyjaźnienie się z mapą, zarówno papierową, jak i internetową. Jeśli ktoś jest początkujący, to przygodę znajdzie na pewno wszędzie, gdzie jest ciekawa natura. Radzę jednak nauczyć się być samowystarczalnym, mieć ze sobą pompkę, dętkę, umieć ją zmienić i wiedzieć, że wychodząc z domu na kilka godzin do lasu bierzemy ze sobą wodę oraz przekąskę.

RP: Twoją pasją jest też fotografia. Co z tego, co dają ci góry, chcesz zachować na zdjęciach?

KP: Fotografia to nie tylko moja pasja, ale i przede wszystkim jedyna praca od 5 lat. Na zdjęciach zachowuję głównie emocje, akcję, ruch. Zajmuję się reportażem, mniej sesjami pozowanymi. To co jest tu i teraz raczej nie powtórzy się szybko w tej samej konfiguracji i dobrze jest zachować te najważniejsze momenty.

RR: Dziękujemy pięknie za rozmowę i życzymy powodzenia nie tylko na rowerowych szlakach.


Źródła zdjęć: www.kamilapanasiuk.pl oraz Fb CyclingMagic

Zobacz również

Wydarzenia
IV Ogólnopolski Zlot Rowerów Towarowych

  • 01.08.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Wydarzenia
III Lubelski Maraton Turystyczny

  • 11.04.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Najsłynniejsza polska ścieżka rowerowa

  • 18.09.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Najbardziej rowerowe miasto w Polsce to…

  • 15.09.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
200 lat roweru, czyli historia pełna zmian

  • 29.09.2018r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0
Aktualności
Mercedes na ścieżce rowerowej

  • 13.06.2019r.
  • Administrator Serwisu Administrator Serwisu
  • 0